adaptacja, Książka

„Gdyby ulica Beale umiała mówić” Jamesa Baldwina. Dwa cytaty

Jeśli chodzi o „Gdyby ulica Beale umiała mówić” to wybieram książkę, skromną i piękną, ale uderzającą. Bliższą ulicy niż film – ciała, rozkładu i ponurych realiów. Z niezwykłym i niedookreślonym finałem.

Dwa cytaty: 

Prawda, prócz Filadelfii i Albany nie znam innych miast, ale jestem przekonana, że Nowy Jork musi być najbrzydszym, najbrudniejszym miastem świata. Chyba ma najobrzydliwsze domy i najgorszych ludzi. No i na pewno najgorsze gliny. Jeżeli jest jakieś gorsze miejsce, to chyba znajduje się blisko piekła, że czujesz zapach smażących się ciał. A skoro już o tym mowa, to jest to zapach Nowego Jorku latem.

 

Było trochę po ósmej, kiedy wyszłam na ulicę. Te ulice nigdy nie są puste. Szłam, mieszając się z porannym tłumem. Minęłam starego, czarnego ślepca, który stał na rogu. Być może widywałam go zawsze, ale po raz pierwszy zaczęłam sobie zadawać dziwne pytania na temat jego życia. Niedaleko stała grupka młodych narkomanów. Niektóre kobiety spieszyły do pracy. Starałam się odgadnąć, co kryje się za maskami ich twarzy. Inne właśnie wracały z pracy, żeby odpocząć w swoich wynajętych klitkach. Wszystkie boczne ulice były pełne śmieci. Góry śmieci piętrzyły się również przed prowadzącymi do domów schodkami. Pomyślałam, że jeśli już kupczyć własnym ciałem, to lepiej nie robić tego tutaj. Zarobiłoby się z pewnością nie więcej jak na szorowaniu podłóg, ale kto wie, czy nie byłoby to bardziej męczące. Ale pomyślałam również, że przecież i tak nie może być o tym mowy przed urodzeniem dziecka, choć, kto wie, czy jeśli Fonny nie odzyska wolności przedtem, nie będę musiała tego spróbować. 
(…)
Zeszłam do stacji kolei podziemnej, weszłam na peron i stanęłam razem z innymi. Kiedy nadjechał pociąg, wepchnęłam się do środka i oparłam o poręcz, podczas gdy oddechy ludzi i zapach ich ciał odurzał mnie. Na czole wystąpiły mi kropelki potu. Pot spływał mi z pach i po plecach. Nie zastanawiałam się nad tym przedtem, bo wiedziałam, że muszę pracować do samego końca, ale teraz zaczęłam sobie zadawać pytanie, jak ja, z każdym dniem cięższa i bardziej chora, będę mogła chodzić do pracy. Gdybym tak zemdlała, to ci ludzie wchodzący i wychodzący z metra po prostu stratowaliby mnie i moje dziecko. <<Liczymy na ciebie, Fonny liczy na ciebie, chce żebyś wydała to dziecko na świat całe i zdrowe.>> Uchwyciłam się jeszcze silniej poręczy. Moim rozgrzanym ciałem wstrząsnęły dreszcze. Rozejrzałam się po wagonie. Przypominał mi trochę obrazki ze statkami przewożącymi niewolników, które oglądałam, kiedy byłam mała.


James Baldwin, „Gdyby ulica Beale umiała mówić”, tłum. Maria Zborowska, Warszawa 1977.


Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *