Książka

Jak czytanie niszczy spotkania towarzyskie

Owszem, czytam książki. Zależy mi również, by inni je czytali. Uważam, że to wdzięczny sposób na lepszy świat. Chętnie więc propaguję czytelnictwo na wielu kanałach – o książkach lubię mówić, pisać, do książek staram się zachęcać. Niestety na skutek tej działalności czasem, w krótkich, pełnych dezorientacji momentach, mam ochotę zapaść się pod ziemię.

Dzieje się tak wtedy, gdy wypowiedziana przeze mnie w różnych okolicznościach kluczowa fraza – „przeczytałam wczoraj fajną książkę” – brzmi dla odbiorców jak z kosmosu.

Taka fraza potrafi zepsuć niejedno spotkanie towarzyskie. Kiedy ją wypowiadasz, a po drugiej stronie zapada niezręczna cisza, znaczy to tyle, że znalazłeś się w obecności ludzi z innej planety. W kosmosie wiele jest planet. Jedyny fakt, którym możesz się pocieszyć, to taki, że mogło być gorzej – zamiast ciszy mogły Cię napotkać reakcje typu: „a weź ty z tymi książkami” albo inne, bardziej radykalne formy dyskryminacji. Na przykład śmiech. I to najlepszy moment, żeby elastycznie, taktycznie, delikatnie zmienić temat. Choć policzki jakieś takie purpurowe. 

Nie demonizujmy jednak i rozważmy scenariusz w wersji „light”. Na Twoje hasło o książkach zapada cisza. Ty brniesz dalej w temat, robisz dobrą minę do złej gry, już się przecież powiedziało – opowiadasz o autorce, fabule, wrażeniu z lektury itp. itd. Cisza trwa nadal, ewentualnie któryś ze słuchaczy kiwnie głową, reszta nie potrafi utrzymać koncentracji i rozgląda się gdzieś po kątach. Jeżeli sytuacja ta miałaby miejsce w komiksie, nad głową Twoich rozmówców pojawiłyby się zapewne tzw. dream baloons z napisami o lekko pejoratywnym zabarwieniu.

Towarzystwo jednak słucha do końca. Nie z grzeczności (choć może trochę), ale raczej ze świadomości, że o książkach wypada posłuchać. Wiadomo, książki dobrze jest czytać, głupio je krytykować. No ale wiecie – „skąd znaleźć na nie czas?!”

Niestety cała masa ludzi, ciebie – czytelnika, ma za frajera. Oczywiście jeśli nadrabiasz innymi atrybutami (np. jesteś zabawny, potrafisz zajmująco opowiadać, masz charyzmę albo jesteś ładny), przynudzanie może zostać wybaczone.

No ale przecież, o co chodzi? – spyta ktoś – przecież to Twoja decyzja, z kim się zdajesz. Nie chcesz się spotykać z nieczytającymi? – to się nie spotykaj i nie marudź potem, nie snobuj. Co się ważnisz. Uważasz się za lepszą? Zadzierasz nosa? No i niby racja. Najlepiej ograniczyć się do ludzi z tej samej planety, byłoby najłatwiej. Czasem jednak bywa się tu i tam, przyjaciele z lat młodości niekoniecznie interesująsię tym co Ty. Z rodziną też bywa różnie. I ze znajomymi najlepszej koleżanki. A poza tym trochę głupio, niemądrze ograniczać się tylko do swojego środowiska, przyznajmy, z roku na rok, coraz bardziej zawężonego. Bo zakładnie rodzin, bo dzieci, bo brak czasu, brak czasu, brak czasu.

Więc musisz zamknąć się w tym swoim snobizmie. Choć przecież nie masz złych intencji. Nie chcesz czuć się "lepszy", ale "lepiej". Bo jedyne czego pragniesz to rozmawiać na spotkaniach towarzyskich. 

Pamiętaj, NIE WYMAWIAJ TYTUŁÓW PRZECZYTANYCH KSIĄŻEK NADAREMNO, jeśli chcesz uchodzić za osobę względnie atrakcyjną.  


5 Komentarze

  1. Jacek

    Ja tam wolę aby hydraulik zajął się baterią w kuchni, a nie rozczytywał się. Masa ludzi z rodzin robotniczych się rozczytała, urzeczona piękną historią o byciu lepszym człowiekiem i zamiast godnie zarabiać jako hydraulik analizuje na zasiłku co poszło nie tak – przecież obiecywali, że staną się lepszym człowiekiem… gorzej, że obiecali to wszystkim. YAFUD

    Reply
    1. superchrupka Author

      Trochę się jednak nie zgadzam. Myślę, że znajdzie się odpowiednio inspirująca lektura także dla hydraulika. Taka, która go nie zniechęci do pracy ;)

      Poza tym ta wyrzucona tutaj przeze mnie frustracja (choć być może tego odpowiednio nie zasygnalizowałam), to żal przede wszystkim do tzw. „młodych wykształconych”, którzy po lekturę sięgać powinni, a tego jakoś nie robią. Hydraulik, który nie czyta, mnie tak nie drażni (póki się nie czepia mojego czytania ;) ).

      Pozdrawiam!

      Reply
  2. Emi

    Filologia polska się kłania, nie mam takich problemów. :)
    Ale mam tak z serialami, jak mówię, że właśnie oglądam nowy serial/skończyłam oglądać 6 sezon – ludzie patrzą na mnie jak na chorą. Bywa. Staram się zarażać tym, niestety niektórzy są odporni. Takie tam problemy uzależnionych :)

    Reply
    1. superchrupka Author

      O! Dzień dobry Filolożko! :) Dzięki za odwiedziny.
      Na tych zwykłych, towarzyskich spotkaniach zdarza mi się częściej dyskutować o filmach i serialach niż o książkach. Choć i tak dyskusje o kulturze jako takiej są niszą. Szczególnie te żarliwe. Ja natomiast często mam ochotę opowiadać ludziom, co mi się ostatnio spodobało, trochę ich przekonać, wskazać palcem – patrz, to cię może zainspirować, nie będziesz się już nudził w niedzielne popołudnia. Często dostaję kosza, choć czasem znajdę jakiegoś entuzjastę, a wtedy moje serce rośnie.

      Reply

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *