Gdyby pokusić się o wskazanie jednej postaci z filmów Paula Verhoevena, do której można przyrównać całe jego kino, wybór nie byłby łatwy. Najpewniej byłaby to kobieta. 

Może byłaby nią Keetje Tippel z "Namiętności Kate" (1975) lub Agnes z "Ciała i krwi" (1985), może Rachel Stein z "Czarnej księgi" (2006). Albo właśnie ona, Nomi Malone, zagrana brawurowo przez Elizabeth Berkley bohaterka "Showgirls". Dziewczyna z prowincji, która krętą i mroczną ścieżką dociera do Las Vegas, by spełniać swoje marzenia, ma w sobie szczerość, seksapil i charyzmę, nie zna kompromisów i ciągle zaskakuje – te określania pasują również do filmografii Holendra.

Analogii jest więcej. Choćby nadmiar jako środek wyrazu – u Nomi to ciężki makijaż i nadekspresja, u Verhoevena uporczywa dosadność i prowokacja, mieszanina kiczu z wyrafinowaniem. Nad kiczem twórca panuje doskonale, tak jak Nomi panuje nad ciałem. Gdy dziewczyna tańczy, rozbiera się, uprawia seks lub dokonuje zemsty – jest silna i imponująco swobodna; choć obraca się we wrogim świecie mężczyzn, przyjemność i kontrola są bardziej po jej stronie. „Nie możesz mnie dotknąć, ale ja mogę dotknąć ciebie” – mówi do klienta baru, w którym pracuje jako striptizerka, co brzmi trochę jak obietnica, trochę jak groźba, a najbardziej jak manifest. Opuści miasto jak rewolwerowiec, bez żalu i w kowbojskim kapeluszu, zostawiając za plecami własny billboard niczym podpis.

Jeszcze jedna cecha wspólna dla kina Verhoevena i temperamentu Nomi to niezrozumienie. "Showgirls" to film, który został tuż po premierze wyszydzony, w czym nie oszczędzono jego bohaterki, wytykając jej choćby łapczywy sposób jedzenia fastfoodów i brak wiedzy z zakresu świata mody. Ale to nie pierwszy i nie ostatni raz, gdy twórca z Holandii minął się z publiką (i krytykami) – co prawda nigdy już na taką skalę, ale konsekwentnie, także dziś, wprowadza ją w zakłopotanie.

Czytaj też:   Jak zostać czarownicą? - przypadek Amandy Knox

Najmniej rumienią się (czy obrażają) Francuzi, świetnie przy tym wyczuwając ironię i zabawę kinem. Francja to zresztą jedyny kraj, w którym natychmiast polubiono "Showgirls". Nic dziwnego, skoro w Nomi – w której seksapil miesza się z niewinnością, a kobieta z dzieckiem – można dostrzec podobieństwa do ikonicznej Betty Blue. Elizabeth Berkley w "Showgirls" to amerykańska, i po amerykańsku radosna, wersja Béatrice Dalle.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *