Cytaty

„Gdyby ulica Beale umiała mówić” Jamesa Baldwina. Dwa cytaty

Jeśli chodzi o „Gdyby ulica Beale umiała mówić” to wybieram książkę, skromną i piękną, ale uderzającą. Bliższą ulicy niż film – ciała, rozkładu i ponurych realiów. Z niezwykłym i niedookreślonym finałem. Dwa cytaty:  Prawda, prócz Filadelfii i Albany nie znam innych miast, ale jestem przekonana, że Nowy Jork musi być najbrzydszym, najbrudniejszym miastem świata. Chyba… Czytaj „Gdyby ulica Beale umiała mówić” Jamesa Baldwina. Dwa cytaty

Na marginesie

Żony zuchwałych mężów. O książce Wolitzer i adaptacji Runge’a

Żony zuchwałych i zakochanych w śpiewie własnego głosu mężów są świadome swojej roli – zakutane w podomkę, kapcie i powolną codzienność, ciche i uległe, cierpliwie pracujące nie na swój sukces. Kiedyś zakochane ślepą miłością i regulowane kulturowym przykazem trwania w cieniu partnera, z czasem zgorzkniały. Za wcześnie dały sobie wmówić, że są za słabe, by… Czytaj Żony zuchwałych mężów. O książce Wolitzer i adaptacji Runge’a

Na marginesie

Dekada z Sidney Prescott, czyli powrót do Krzyków

Odświeżyłam ostatnio „Krzyki” Wesa Cravena i podobało mi się. Nie tylko jako zabawa w rozszyfrowywanie autotematycznych tropów czy wprost – jako straszno-śmieszne widowisko, ale również jako całość, niczym serial rozłożony na cztery sezony, którego spójność najwyraźniej widać z lotu ptaka. Główny temat „Krzyków” to oczywiście kino, z każdą częścią coraz bardziej wrastające w życie bohaterów.… Czytaj Dekada z Sidney Prescott, czyli powrót do Krzyków

Teksty

Na marginesie ulubionych premier

Od późnej jesieni do środka zimy – uzbierało się kilka premier kinowych, które mi się podobały. Nie pisałam na bieżąco, ale dzisiaj nadrabiam. Bez recenzenckiej ramy, za to z garścią refleksji osobistych. Kraina wielkiego nieba, reż. Paul Dano Kontrast. Najpierw twarz – drobna i dziewczęca, z dołeczkami w policzkach. Potem głos – w zestawieniu z delikatną… Czytaj Na marginesie ulubionych premier

Na marginesie

Oczy Sylvii Sydney. Merrily We Go to Hell, reż. Dorothy Arzner

Oczy Sylvii Sydney w „Merrily We Go to Hell” (1932) Dorothy Arzner, niezależnie od nastroju, ciągle wilgotne, jakby na granicy płaczu. Zresztą oczy, a ściślej – spojrzenia – są w tym filmie bardzo istotne. Jako spadek po kinie niemym, zawsze coś znaczą. Spojrzenia tęskne, zakochane, melancholijne, rozżalone, zazdrosne. Wreszcie – zamroczone alkoholem. Oto mamy historię… Czytaj Oczy Sylvii Sydney. Merrily We Go to Hell, reż. Dorothy Arzner