Spotkanie dwójki nieznajomych w paryskim korku. Ona i on w jednym samochodzie. Tłem niepokój nocy – jest ciemno, chłodno i wietrznie, klaksony trąbią. Napięta jak struna cisza i niezręczność. Między bohaterami kiełkuje ziarenko pożądania, romans wisi w powietrzu.

„Piątkowa noc” Claire Denis z 2002 roku to erotyczna, na wskroś kobieca fantazja. Reżyserka spogląda nie tylko oczami bohaterki, ale również jej zmysłami. Niemal rezygnuje z dialogu, skupia się przede wszystkim na obrazach, niby niewinnych, a jednak znaczących. Męskie dłonie na kierownicy. Męskie dłonie zapalające papierosa. Zmarszczone, dojrzałe czoło. Surrealne miasto. A potem spontaniczna decyzja – wspólna noc w pokoju hotelowym ogrzewanym rozżarzonym do czerwoności kaloryferkiem. I namiętnością.

Każdy moment i każdy kadr w filmie Denis ma swoje emocjonalne znacznie, wobec którego klasyczna narracja wydaje się zbędna. To film, w którym Eros wypiera Logos. Kino nastroju, podróż do kresu fantasmagorycznej nocy. Seks w tej bajce działa jak ciekawość, radość, przyjemność. A przede wszystkim – wolność. Z perspektywy dojrzałych bohaterów jedno z coraz rzadszych jej tchnień. Trzeba tylko uciec przed świtem, jeszcze w upojeniu zarzucić na siebie płaszcz i wybiec w budzące się do życia miasto, zanim karoca zamieni się w dynię. A może to był tylko sen?


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *