Film, Sexy 80's

Sexy 80’s: Susan Sarandon i młodzi chłopcy

Susan Sarandon ma w sobie coś bulwarowego. Kojarzy się z tym typem wyszczekanej kobiety, która odwagą, a nawet bezczelnością jest w stanie dokonać niemożliwego. Kobiety, która być może nie wiesza dyplomów na ścianie, ale ma za to charakter. Czy taki wizerunek to sprawka jej specyficznej aparycji czy to wyłącznie kino ją wykreowała w ten sposób?

Odkąd pamiętam, Susan Sarandon była dojrzałą babką. Tak naprawdę trudno ją przywołać w wyobraźni jako młodą niewinną dziewczynę. Nic w tym dziwnego, wszak kariera tej płomiennowłosej aktorki na dobre rozpędziła się dopiero po czterdziestce. Owszem, wcześniej też były role. I to dość kontrowersyjne. Większość z nas kojarzy ją jednak z występami w szlagierach z lat dziewięćdziesiątych np. w „Thelmie i Louise”, „Małych kobietkach", „Kliencie” czy „”Przed egzekucją” (za tę rolę w filmie nakręconym przez swojego życiowego partnera, Tima Robbinsa, zgarnęła nawet Oscara). Ewentualnie z "Czarownicami z Eastwick".

Susan Sarandon prezentowała niegdyś krzykliwy typ seksualności. Zbyt czerwona szminka, podrzędny bar, tani drink, dym papierosowy, nieokrzesane włosy, głęboki dekolt – to atrybuty, które moglibyśmy jej przypisać zupełnie w ciemno. Potwierdzają to również dawne role atkorki, w których nie tylko prowokowała swoistą taniością, ale i bywała pełną werwy seksedukatorką.

Interesującym zajęciem para się choćby bohaterka odegrana przez Sarandon w komedii trochę romantycznej pt. „Byki z Durham”. Rzecz rozgrywa się w środowisku drugoligowych baseballistów. Młodzi chłopcy niewiele jeszcze wiedzą o życiu, byciu prawdziwym mężczyzną i seksie. Podciągać ich w temacie będzie sporo starsza nauczycielka angielskiego, Annie Savoy (grająca tę postać Sarandon miała wówczas 42 lata). Na początku każdego sezonu ta doświadczona i energiczna kobieta bierze w obroty jednego z zawodników „Byków” i przeszkala go na różne sposoby, dostarczając mu niezapomnianych erotycznych uniesień (i czytając przy okazji poezję). Tym razem pada na nieokrzesanego i niezbyt bystrego Nuke'a (w tej roli Tim Robbins, który od tamtej pory przez kolejne dwadzieścia trzy lata będzie się spełniał jako życiowy partner Sarandon). Pewne przesłanki każą jednak myśleć, że to nie Nuke jest właściwym wyborem dla naszej edukatorki, ale doświadczony, bystry, trochę znudzony i kończący już karierę Crash (Kevin Costner). Dlaczego więc Annie nie bierze go pod uwagę?

Nagryziona zębem czasu kokietka, a raczej matkująca seksbomba, boi się odpowiedzialności. Młodzi chłopcy przez lata są dla niej żywym i świeżym towarem, dzięki któremu nie tylko można stworzyć ułudę wiecznej młodości, utrzymać poczucie własnej wartości na optymalnym poziomie, zapomnieć o samotności, ale i bawić się, nie dając się skrzywdzić. Mimo wątpliwej renomy hobby Annie cieszy się wśród członków zespołu i całego jego otoczenia włącznie z trenerami niekwestionowanym szacunkiem. Jej seksualna wprawa stanowi wykładnik cennej mądrości i życiowego doświadczenia. Taki sposób na życie niestety nie jest w stanie przełożyć się na prawdziwe szczęście. Dlatego dobrze będzie przywitać w sypialni prawdziwego mężczyznę, a nie głupawego młokosa. Kevin Costner sprawdzi się tu jak ulał. Najpierw będą się całować, potem kochać, następnie tańczyć, aż w końcu on padnie jej do stóp i wymaluje paznokcie.



To niejedyny raz, kiedy Sarandon wcieliła się w seksualnego szkoleniowca młodszych chłopców. Zaledwie dwa lata później, bo w 1990 roku, wzięła pod swoje skrzydła Jamesa Spandera, jeszcze wtedy chłopaka o gładkiej, młodzieńczej twarzy (Spander miał wówczas trzydzieści lat). W filmie pt. „Biały pałac” w reżyserii Luisa Mandokiego układ damsko-męski okazuje się bardziej skomplikowany niż w obrębie drużyny baseballowej. Ona, dojrzała, doświadczona i po przejściach kelnerka, on – odnoszący zawodowe sukcesy przedstawiciel klasy wyższej, nienaganny pracownik agencji reklamowej. Wpadają na siebie w zadymionej spelunce (wcześniej dochodzi między nimi do konfrontacji w barze szybkiej obsługi), a ich spotkanie nie należy do udanych. Nora, bo tak ma na imię nasza bohaterka, stara się zupełnie obcesowo, trochę desperacko i w dość prymitywny sposób uwieść Maxa – bez godności, ale z dumą, brawurą i wyższością dla wymuskanego chłopczyka. Natrafia jednak na trudny egzemplarz. Max jest pewnym siebie facetem, choć wprawdzie podłamanym depresją. Z jego gładkiej twarzy można wyczytać jednocześnie wstręt do podpitej kobiety z niższej ligi, jak i fascynację. Jest stanowczy – umizgi nie są mu po drodze, o czym bez skrupułów informuje swoją adoratorkę. Mimo to para wkrótce wyląduje w łóżku. Będzie to początkiem dzikiej namiętności, która wreszcie nauczy Maxa, czym jest prawdziwe pożądanie.

O dziesięć lat starsza i pochodząca z zupełnie innego świata kobieta okaże się dobrą nauczycielką w łóżku. Jednak w życiu, tego poza łóżkiem, relacja ta przysporzy młodemu mężczyźnie kłopotów. Max, chcąc kontynuować swój romans i eksportować go na wyższy poziom, będzie zmuszony przełknąć gorzką pigułkę wstydu przed znajomymi, pokonać własne uprzedzenia, wyjść poza pielęgnowany latami schemat. A to już historia zupełnie niełóżkowa.

„Biały pałac” został nakręcony na podstawie powieści autorstwa Glenna Savana. Podobno (nie sprawdziłam tej informacji) bohaterka książki, w przeciwieństwie do smukłej, drobnej Sarandon, jest gruba. Ta niby niewielka zmiana ma dość duże znaczenie w odbiorze filmu, który nie wstydzi się wyrazistych, soczystych scen łóżkowych, a i wstydzić się nie ma czego niemłoda już, ale wciąż smukła jak gazela, Sarandon.

O tej aktorce można by jeszcze długo pisać w kontekście jej seksualności i mocnych pod tym względem ról. Warto jednak przy tym wszystkim wspomnieć, że Oscara rudowłosa Sarandon otrzymała za rolę (kto by pomyślał!) siostry zakonnej.


3 Komentarze

  1. Patryk Grabowski

    Wpis o Susan Sarandon i seksie, a żadnej wzmianki o „The Rocky Horror Picture Show”? :(

    Jedna z fajniejszych aktorek tamtych czasów, for sure.

    Reply
    1. superchrupka Author

      No w przypadku Susan to można by chyba napisać cały „seksualny” elaborat :) Prawdopodobnie jeszcze wróci na moje łamy, chętnie ponadrabiam inne tytuły z jej wczesnej filmografii.

      Reply

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *